16 Listopada 2025
Ludzie są jak kawałki puzzli, szczególnie w bliskich związkach. Poznając drugą osobę, mówi się często, że jest na początku faza tarcia, w której dwojga ludzi musi się do siebie dopasować. Każdy miał inne dzieciństwo i inne życie, które dały naszemu kawałku do puzzli konkretny kształt. Wysypując duży zbiór losowych puzzli, jest małe prawdopodobieństwo, że dwa puzzle, które będą leżały koło siebie, będą idealnie się zazębiać. Dlatego wiele ludzi sugeruje, że trzeba te dwa kawałki puzzli trochę zetrzeć, np. papierem ściernym, żeby do siebie pasowały. Ale nie zgadzam się z tym obrazem, bo jest to bardzo inwazyjna operacja, wręcz brutalna, która mi się kojarzy z odcinaniem kawałka siebie, tylko żeby pasować do drugiej osoby. Czy ale amputowalibyśmy sobie dobrowolnie ramię, żeby lepiej pasować do naszej drugiej połówki?
Problem w tej analogii jest, że uważamy się za puzzle z kartonu i owszem wtedy nie ma możliwości dopasowania się bez ofiary, bólu i utraty części samego siebie. Proponuję małą modyfikację tej analogii, mianowicie jesteśmy nie puzzlami z kartonu, ale z plasteliny. Z plasteliny, która była formowana w trakcie naszego życia przez innych ludzi. Mówi się, że z czasem ludzie stają się bardziej sztywni w swoich poglądach, mniej plastyczni. Może jest w tym i trochę prawdy, bo z czasem plastelina schnie i trudno nam ją jeszcze zmienić. Więc jesteśmy wszyscy takimi puzzlami z plasteliny, niektórzy bardziej sztywnymi, niektórzy bardziej formowalnymi. I nawet różne części tego samego puzzla mogą być mniej lub bardziej plastyczne. Ale teraz jak się takie dwa puzzle spotkają, to mamy więcej możliwości niż tylko odcinanie kawałka siebie. Możemy teraz się nawzajem formować, żeby lepiej się do siebie dopasować. Potrzebna jest do tego tylko plastyczność tych dwóch puzzli i chęć ulepienia ich, żeby dobrze do siebie pasowały. Nawet jak plastelina z czasem stwardnieje, to można ją uczynić znowu miękką, dodając trochę wody. Tak samo, jak podlewamy kwiatki, żeby urosły, możemy "podlewać" naszą plastelinę, żeby mogła się potem zmienić w ten kształt, który chcemy, żeby miała. Więc możemy uczynić się znowu bardziej plastycznymi, jeśli tylko tego chcemy. Konieczna jest też ta plastyczność, żeby móc siebie potem ulepić w ten kształt, który nasza druga połówka nam pokaże, że potrzebuje. I tak lepimy siebie sami i siebie nawzajem przez całe nasze życie, żeby lepiej się zazębiać i dawać sobie nawzajem to, czego potrzebujemy, nawet jak te potrzeby z czasem mogą się zmieniać.
Piękne w obrazie tych puzzli jest, że jesteśmy tylko dwoma kawałkami większej mozaiki, które się mogą bardzo różnić w kształcie, ale mamy jedną stronę naszego bytu, w której się idealnie komplementujemy, co nas dosłownie łączy. A razem z jeszcze innymi ludźmi, których spotykamy na naszej drodze, którzy nas otaczają, tworzymy piękny obraz, którego jesteśmy ważną częścią. Bo tak jak morze składa się z wielu kropli wody, bez których by nie istniało, tak ułożone puzzle nie istniałyby bez tych wszystkich pojedynczych kawałków. A jak ten obraz w końcu będzie wyglądał, to jedynie stwórca wie, bo my zawsze widzimy tylko małą część i możemy się jedynie dać wsadzić w odpowiednie miejsce, żeby nasze otoczenie uzupełniać i ulepszać.