Jakiej miłości pragnie mężczyzna w związku?

18 Stycznia 2026


Zdjęcie miłosnych pragnień mężczyzny

W idealnym świecie nikt nie pragnie miłości drugiej osoby, ale wszyscy mają bardzo bliską relację z Bogiem i wtedy nawet jak brat lub siostra będą się zachowywać w sposób trudny do przyjęcia, będziemy w stanie to przyjąć zawsze z uśmiechem na twarzy.

Ale nawet jak staramy się ciągle dążyć do świętości, to zdarzają się upadki albo gorsze czasy, w których nie zawsze wszystko widzimy na różowo. Wtedy głównym zadaniem własnym i partnerki powinno być przybliżenie mężczyzny znowu do Boga, bo wtedy i jego miłość będzie zawsze ofiarna, cierpliwa, łaskawa, ...

Niemniej i tak mężczyzna szuka w partnerce też miłości, przez właśnie jego własną niedoskonałość i ułomność. Nie chodzi tu o bliskość fizyczną lub okazywanie czułości w formie przytulania się, lub pocałunków.

Ewa została stworzona przez Boga jako pomoc dla Adama. Tego samego potrzebuje każdy mężczyzna, swojej Ewy. Jak się ona zachowa, kiedy mężczyzna wróci do domu z otwartą raną? Czy dosypie do niej soli i powiększy jego ból? Czy zabandażuje ranę i przyklei na nią dziecinną, radosną naklejkę ze słoniem? Uleczyć rany, nie może sama kobieta, to już zadanie (ciała) mężczyzny. Ale od kobiety zależy czy się ten proces leczniczy przyspieszy, czy spowolni.

Najbardziej potrzebuje mężczyzna więc pomocy i kobiety, która będzie miała tradycyjne wartości dobrej pomocniczki. Pomocniczki, przy której mężczyzna nie będzie musiał być zawsze silny, ale i będzie mógł pokazać swoją słabość. Słabość, która będzie przyjęta bez krytyki, bez wymagań, z czułością, cierpliwością i delikatnością.

O kobietach się mówi, że szukają mężczyzny, który pokaże, że w przyszłości będzie miał różne zasoby (pieniądze, obrotność itd.). Po angielsku: "future resources". Polemizowałbym, że większość mężczyzn za to szuka kobiety, która pokaże, że w przyszłości będzie się dużo opiekowała nim, domem i dziećmi. Po angielsku: "future care". Albo przynajmniej ja tego szukam w kobiecie...

Choć i to może się różnić od mężczyzny do mężczyzny albo nawet zmieniać się z czasem. Wszystko zależy od jego historii, jak został wychowany, w jakim otoczeniu dorastał i w jakim otoczeniu się właśnie znajduje. No, i jak niektóre rzeczy są kiedyś przepracowane, to i jego potrzeby mogą być inne z czasem.

W dzisiejszych czasach staramy się być coraz to bardziej niezależni (od innych ludzi), nie dostrzegając, że od tej niezależności stajemy się coraz bardziej zależni... A nie na tym polega miłość.

Miłość zaczyna się tam, gdzie strefa naszego komfortu się kończy, gdy dajemy drugiemu człowieku coś, co on potrzebuje, jednocześnie ponosząc ofiarę czegoś, co dla nas jest ważne. Miłość to nie jest bukiet pięknych kwiatów (choć może być), ale jest to rezygnacja ze snu, jeśli druga osoba tego potrzebuje, jest to rezygnacja z wygody i własnych zajęć, jeśli druga osoba potrzebuje naszej pomocy, jest to przygotowanie posiłku, jeśli druga osoba nie miała sposobności, żeby go sama przygotować. Jest to noszenie tych krzyży, nie, których my myślimy, że powinniśmy je nieść dla drugiej osoby, ale tych krzyży, które druga osoba będzie potrzebowała, żebyśmy je nieśli. Nawet jak tego jeszcze nie jest w stanie powiedzieć sama albo dzisiaj tego jeszcze nie wie. To jest miłość.

Miłość to ślepe rzucenie się we dwójkę w wir wody życia, nawet jak może nikt się jeszcze nie nauczył do końca pływać... Czasami jedna osoba będzie miała głowę pod wodą, a czasami druga osoba. Ale celem jest, żeby się wtedy nawzajem wyciągać znowu na powierzchnię wody. Bo jest to wszystko krok wiary, wiary w drugą osobę, że będzie pomagać nam nawet w tych czasach, gdzie to my będziemy mieć głowę pod wodą, i wiary w Boga, że nas we dwójkę nurtem wody wyśle ku spokojnym wodom. Ale na to, to my już nie mamy wpływu. Mamy tylko bezpośredni wpływ na nas samych, a na resztę życia to już niebezpośrednie.

Choć w dzisiejszych czasach to ludzie wolą być zależni tylko od siebie samych. Wolimy w pocie czoła zapracować sobie na wszystko sami, być taką Zosią Samosią. Wtedy jest nam kiedyś też łatwiej nawigować po burzowych falach, jak poruszamy się po nich motorówką, na którą sami zapracowaliśmy. Ale jesteśmy w tym sami, a co to za zabawa jak się nie mamy z nią z nikim podzielić. A i paliwo w motorówce się nam kiedyś skończy, więc będzie większa bieda niż wcześniej, gdy nie chcieliśmy się chwytać ręki drugiej osoby. Bo będziemy wtedy na otwartym morzu na motorówce bez paliwa, sami.

Koh 4, 9-10

"Lepiej jest dwom niż jednemu, gdyż mają dobry zysk ze swej pracy. Bo gdy upadną, jeden podniesie drugiego. Lecz samotnemu biada, gdy upadnie, a nie ma drugiego, który by go podniósł."

Wróć do wszystkich postów