O latoroślach winnych

10 Stycznia 2026


Latorośl winna

Każdy z nas jest jak latorośl winna zasadzona przez dobrego Ogrodnika. Wiemy z przypowieści o siewcy (Mt 13, 1-9), że ziarna, które nie padają na żyzną ziemię, są albo wydziobywane przez ptaki, usychają w spiekocie dnia albo są zagłuszane przez ciernie. Ale nie taki jest zamysł dobrego Ogrodnika, bo On chce, żeby Jego winogrona wyrosły i wydały dobry owoc.

Więc bierze sadzonki z pędów winogrona albo nasiona z ich owoców i sadzi je w żyznej ziemi i podlewa obficie. Dzięki sprzyjającym warunkom sadzonki wypuszczają korzenie w żyznej ziemi i nasiona zaczynają kiełkować. Latorośl się rozrasta i wyrasta w kierunku słońca, ku górze.

Nawet o tym pomyślał Ogrodnik, bo wbił drewniany palik w ziemię koło Swojej ukochanej latorośli, żeby mogła łatwiej wybić się wysoko w górę. Choć warunki są sprzyjające naszej latorośli winnej, to znajdą się też niektóre przeszkody, które mogą zagrażać jej wzrostowi.

Może to być zbyt wielki zapał do wybicia się w górę, zapominając o tym, żeby się najpierw zakorzenić głęboko w żyznej ziemi, która będzie potem dawała dużo pokarmu i siły do wzrostu. Bez korzeni to nawet olbrzymia latorośl może uschnąć w spiekocie dnia przez brak przypływu wody lub być porwana przez wiatr w burzliwych czasach.

My jako ludzie dążymy do różnych celów, ale często znajdujemy coś innego po drodze, co przykuwa naszą uwagę i zbaczamy z wcześniej sobie wyznaczonej ścieżki. Tak samo i latorośl, gdy, zamiast kierować się w kierunku słońca, zacznie się kierować w kierunku innego, sztucznego światła, to może się to źle skończyć. Bo latorośl będzie się wykrzywiać w nowym kierunku, żeby się tym dziwnym światłem nasycić. Nawet jak przez pewien czas się to będzie dobrze wieść, to w pewnym momencie każde sztuczne światło zgaśnie, bo jego energia jest tylko skończona. A słońce było i będzie, i będzie ciągle się uśmiechać do małej latorośli i dawać jej dużo energii do dalszego wzrostu, jeśli tylko latorośl tego chce. Bo może jednak latorośl woli być skrzywiona i ciągle żyć w niepewności czy się dzisiaj nie przewróci lub załamie ...

Więc jedyna bezpieczna droga wiedzie w górę, po wcześniejszym dobrym zakorzenieniu w żyznej ziemi. Ale i tu latorośl sama osiąga kiedyś swoje granice. Nawet najsilniejsza latorośl, mimo swojego dobrego zakorzenienia, nie jest sama w stanie przetrwać najtrudniejsze czasy lub od pewnego wzrostu zacznie przegrywać walkę z grawitacją... Dlatego Ogrodnik wybrał podczas sadzenia dla latorośli jej osobisty kawałek drewna, palik do niej idealnie dopasowany, wzdłuż którego się będzie mogła pnąć w górę. Dalej to będzie wymagało dużo wysiłku i każdy centymetr jej wzrostu będzie bolesny, ale będzie to centymetr bliżej słońca, centymetr bliżej nieba.

Nawet jak może się wydawać, że Ogrodnik zostawił Swoją latorośl samą na pastwę losu, to tak w ogóle nie jest. Nie jest ona sama, ale Ogrodnik zasadził cały ogród pełen latorośli: każdej trochę innej i z innym palikiem. Tak musi latorośl tylko popatrzyć wokoło, żeby zobaczyć, ile innych latorośli jest w podobnej sytuacji co ona: niektóre mają jeszcze małe korzenie, inne błądzą w kierunku złudnego światła, a jeszcze inne myślą, że są samowystarczalne w swoim wzroście. Wszyscy przechodzą przez podobne trudności, choć niektórym lepiej wychodzi niż innym. Ale nie w tym sens, żeby być lepszym od innych, ale żeby nieustannie dążyć ku górze w kierunku nieba.

Dlatego te latorośle często też stoją grupkami, gdzie oprócz palików indywidualnych stoi jeszcze duża drewniana pergola, po której te latorośle się w pewnym momencie mogą wspólnie wspinać i pomagać sobie nawzajem, jak jedna latorośl zapragnie na własną rękę pnąć się w bok w kierunku innego złudnego światła. Tak wszystkie latorośle się wspinają razem, pnąc się dookoła drewna, jak i dookoła siebie nawzajem. Wtedy już nie jest łatwo jakiemuś chuliganowi wykorzenić pojedynczą latorośl, bo musiałby wykorzenić całą wspólnotę latorośli naraz, a to już nie lada wysiłek.

Tak więc wzrastają te wszystkie latorośle: każda z osobna i razem jako grupa. Po pewnym czasie też zaczynają wydawać owoc dobry i słodki, który w sfermentowanym, płynnym stanie jeszcze większą radość daje ludziom, którzy jego kosztują.

Ale to wszystko jest tylko możliwe, jeśli latorośle uwierzą w dobry plan naszego dobrego Ogrodnika i dadzą się prowadzić, a On już zadba o ich wzrost i żeby dobry owoc przynosiły.

Wróć do wszystkich postów