Ludzie: może i inni, a może i tacy sami

1 Marca 2026


Zdjęcie innych ludzi

Mijamy codziennie wiele różnych ludzi na ulicy, niektórych promieniujących, niektórych pochmurnych, niektórych pełnych energii, niektórych, którym energii brak, niektórych stojących lub ruszających się, niektórych odpoczywających lub wręcz leżących. Każdy z tych ludzi jest inny: inaczej wygląda, ma inny nastrój i inną historię.

Każdy człowiek jest unikatem i tak bardzo różnią się też nasze historie. Niektóre są pełne radości, ciepłych chwil i blasku. Niektóre są pełne smutku, zimna i ciemności. Nie wiem dlaczego, ale szczególnie jak kiszki zaczynają mi grać marsza (żałobnego), to łatwo mi zaliczać się do tej drugiej kategorii. Widać to po mojej twarzy ponurej, jakbym się przygotowywał już do zdjęcia do Polskiego dowodu. A w takim momencie potrzebne jest naprawdę niewiele. Wystarczy talerz ciepłego jedzenia, żeby rozgrzać mój pusty brzuch i żeby stopniało moje wtedy oziębłe serce.

Potrzeba czasem niewiele: czasem zaledwie talerza ciepłej strawy lub parę ciepłych słów. Wokół nas panuje zawsze mróz, nieważne czy na dworze upał, czy chłód. Trzeba tylko znać serc ludzkich klucz, wiedzieć co oni potrzebują, by wydobyć z nich wielki blask. Wtedy świat stanie się trochę weselszy i cieplejszy, usłyszymy znów ptaków śpiew. Ale to wszystko, to zależy od Ciebie, bo pierwszym składnikiem jesteś TY.

Czy zatrzymasz się? Czy pomożesz?

Szczerze, to chyba nie zatrzymasz się. Wierzę w ludzi i w dobro, które w każdym z nas jest. Nawet jak jesteśmy na całkowitym dnie, to możemy być światłością w mroku dnia drugiego człowieka. Jedyny problem w tym, że jesteśmy zbyt zabiegani. Podczas badań psychologicznych podzielili kleryków, którzy mieli wygłosić kazanie o dobrym samarytaninie na trzy grupy: spóźnionych, punktualnych i tych z zapasem czasu. W drodze do kazania wszyscy mijali osobę w potrzebie i ilość kleryków, która się zatrzymała, żeby pomóc, była tym większa, im więcej klerycy mieli czasu w zapasie. Więc nie jesteśmy często niechętni do pomocy, ale po prostu nie mamy czasu na to.

Z ręką na sercu: co się stanie, jak się czasami spóźnimy? Czy się nam świat zawali wtedy? Co się stanie, jak np. nie dotrzymamy jakiegoś deadline albo się spóźnimy na pociąg? Gdyby się wtedy świat zawalał, to bym dzisiaj nie mógł pisać tych słów... Więc przynajmniej w moim doświadczeniu dostaniemy nowy deadline i przyjedzie inny pociąg. Nie sugeruję być przez to ogólnie spóźnialskim, nie tędy droga. Ale jeśli spotkasz kogoś, kto potrzebuje Twojej pomocy, to zatrzymaj się. Pięć minut Twojego świata nie zbawi, ale tej osoby możliwe, że owszem.

Tyle Ci już nagadałem, to może się zatrzymasz. Wiem, że jesteś naprawdę fajnym gościem. Ale czy naprawdę pomożesz? Chyba nie, bo ...

W sumie, dlaczego nie? Wiem, że jest to niewygodne. Może stan drugiej osoby też utrudnia Ci całą współpracę. Może jest to starsza osoba, która nie ma tyle siły. Może jest to osoba, która nie ma prysznica w domu, bo nie ma domu i nie mogła się umyć przez pewien czas. Może jest to osoba, która była bardzo spragniona i trochę za dużo wypiła. A tak naprawdę może te wszystkie osoby są spragnione... może i Twojej pomocy, ale spragnione przede wszystkim Ciebie!

Ale czy naprawdę powinniśmy takim osobom pomóc? A czy Ty chciałbyś, żeby ktoś się wtedy koło Ciebie zatrzymał? Śmieję się czasami, że żeby doświadczyć problemów starości, to musimy najpierw tej starości dożyć i to jest nie lada wyczyn, i nie każdemu jest to dane. Więc skoncentrujmy się na tej osobie, która trochę za dużo wypiła.

Każdy chyba miał kiedyś styczność z alkoholem w większej lub mniejszej mierze. Łatwo potępić podchmielonego człowieka, samemu pijąc lampkę wina do obiadu. A nawet jeśli jesteś abstynentem od alkoholu, to na pewno znajdzie się inna trucizna w Twoim życiu, do której wolisz sięgać: słodycze, seriale, media społecznościowe, ... Te wszystkie rzeczy nie są złe same w sobie, jeśli się z nich korzysta w umiarkowaniu. Jednak nie będę pierwszy rzucał kamieniem, jeśli moim ukrytym talentem jest likwidacja całej tabliczki czekolady w parę mignięć oka...

Pytanie nie jest: dlaczego ktoś źle robi i np. nadużywa alkoholu? Ale raczej powinno być: jak możemy mu pomóc? Historie życiowe ludzi są różne i nie wiem, czy gdybym miał te same przeżycia, to nie byłbym w tej samej lub nawet gorszej sytuacji. Dlatego jest ważne dostrzeganie takich osób, które upadły pod ciężarem swoich przeżyć, swojego krzyża. W kontekście Wielkiego Postu muszę tu wciąż myśleć o piątej stacji drogi krzyżowej, w której Szymon z Cyreny pomaga Jezusowi dźwigać krzyż, pod którego ciężarem nasz Pan upadł. Czy Ty będziesz takim Szymonem z Cyreny i pomożesz Jezusowi? Twarz Jezusa może mieć różne oblicza, może być sponiewierana przez życie, zelżona, zmęczona życiem. A może wyciągając pomocną dłoń, zobaczysz w drugiej twarzy siebie, który jesteś często w podobnej żałosnej sytuacji co osoba, której chcesz pomóc. Jezus Cię już często podnosił i będzie podnosił. Więc może ten inny człowiek nie jest taki inny od Ciebie, może jest taki jak Ty. Wystarczy mu trochę potowarzyszyć, pomóc mu nieść jego krzyż, a dalej to już może da radę sam, choć trochę...

Pomagajmy innym, bo i my sami takiej pomocy potrzebujemy!

Św. Wincenty a Paulo

"Prawdziwa miłość otwiera ramiona, a zamyka oczy."

Św. Augustyn

"Drżę na myśl, że któregoś dnia Chrystus przejdzie obok mnie, a ja go nie zauważę, i On już nie wróci."

Wróć do wszystkich postów