9 Maja 2026
"Lecz Jezus zawołał swoich uczniów i rzekł: 'Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, źeby ktoś nie zasłabł w drodze.' Na to rzekli Mu uczniowie: 'Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić tak wielki tłum?' Jezus zapytał ich: 'Ile macie chlebów?' Odpowiedzieli: 'Siedem i parę rybek'. A gdy polecił tłumowi usiąść na ziemi, wziął siedem chlebów i ryby i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów. Tych zaś, którzy jedli, było cztery tysiące mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci. Potem odprawił tłumy, wsiadł do łodzi i przybył w granice Magadan."
Wszyscy znamy cudowne rozmnożenia chleba, m.in. jak Jezus, mając siedem chlebów i parę rybek nakarmił cztery tysiące mężczyzn razem z kobietami i dziećmi na pustkowiu. Ale popatrzmy tam na postawę tego tłumu, dlaczego oni tam byli. Dlaczego oni tam byli przez trzy dni na pustkowiu i nie mieli jedzenia, że aż Jezusowi się ich żal zrobiło (Mt 15, 32)?
Spróbujmy to sobie wyobrazić w dzisiejszych realiach, bo może wtedy lepiej zrozumiemy całą sytuację. Wiemy, że było cztery tysiące mężczyzn, a kobiet i dzieci nie liczono w tamtych czasach, więc śmiało możemy wyjść z założenia, że było na tej pustyni około dziesięciu tysięcy osób albo nawet więcej. Dziesięć tysięcy osób wybrało się na pustynię na trzy dni.
Trzy dni na pustyni. To nie brzmi zbyt atrakcyjnie, gdybyście się mnie zapytali. Wyobraź sobie, że masz długi weekend i zamiast odpocząć trochę lub nawet posprzątać trochę swój dom idziesz na pustynię. W dzień jest straszny upał, że aż trudno wytrzymać. Twoja komórka nie ma zasięgu, bo jesteś za daleko od cywilizacji. Twoje problemy dnia codziennego się same też nie rozwiązały. Po powrocie dalej będziesz musiał posprzątać dom, załatwić jakieś sprawy papierkowe lub zapłacić rachunki. Ale jednak jesteś przez ten długi weekend na tej pustyni albo przynajmniej dwa tysiące lat temu było dziesięć tysięcy osób na pustkowiu. Dlaczego w ogóle?
Widocznie trwanie przy Jezusie było dla nich ważniejsze niż to wszystko, co zostawili za sobą i na trzy dni odłożyli na bok. Postawili Jezusa ponad tymi wszystkimi rzeczami, postawili Jezusa na pierwszym miejscu.
Dalej trudno mi sobie wyobrazić takie poświęcenie żyjąc w dzisiejszym świecie, gdzie czas nas zawsze goni. Przyznam, że czasami trudno mi było wysiedzieć na filmie lub nawet z uwagą wysłuchać całego kazania w kościele. Lecz te rzeczy się kończą w parę godzin, a tłum trwał przy Jezusie przez całe trzy dni!
Zadaję sobie też pytanie, czy bym wtedy poszedł za Jezusem na pustkowie. Chciałbym powiedzieć, że "na pewno", "tak"! Ale szczerze, to nie wiem... Jaka mogłaby być moja motywacja, żeby za nim wtedy pójść? Myślę, że ludzie wtedy słyszeli, że wiele osób uzdrowił i głosił dobrą nowinę, rzeczy, których wcześniej ludzie nie widzieli ani nie słyszeli. Myślę, że ludzie wtedy też chcieli być sami uzdrowieni lub usłyszeć coś, co ich dotknie, np. odpowiedź na jedno z tych pytań:
Dla mnie to cudowne rozmnożenie chleba jest pełne nadziei. Przyszło dużo ludzi spragnionych Jezusa. Poszukiwali oni pokarmu dla duszy, żeby wypełnić to pustkowie, które w nich było, a dostali także od Jezusa pokarm dla ciała w formie chleba i ryb. Nie było praktycznie czym ludzi nakarmić, a jednak wszyscy najedli się do syta i nawet jeszcze zostało. Jezus zadbał o te inne rzeczy, które ludzie potrzebowali, nawet jak to po ludzku nie było możliwe. Zadbał o to też w pełni, bo wszyscy się najedli do syta.
Dla mnie ten cud pokazuje, że jak się najpierw przyjdzie do Boga, to on zadba o inne części naszego życia. Czasami trzeba tylko odłożyć wszystkie swoje codzienne sprawy i troski i do niego przyjść do kościoła, poświęcić więcej czasu swojej rodzinie, swoim rodzicom lub odebrać telefon od przyjaciela. Czasami może potrzebujemy tego pustkowia, żeby móc potem żyć do syta.